sobota, 27 maja 2017

Mateusz Gamrot: Nigdy tak dobrze się nie czułem

W sobotni wieczór będziemy światkami największej gali MMA, bijącej rekordy UFC. W jednej z walk zobaczymy Mateusza Gamrota, który podkreślał, że jest pozytywnie nastawiony do pojedynku, a co najważniejsze, w stu procentach gotowy do starcia z Normanem Parke. 

Mateusz Gamrot

Aneta Dorotkiewicz: Jak się czujesz po zrzucaniu wagi?
Mateusz Gamrot:
Dobrze. Wszystko jest okej. Nie miałem problemów z wagą. Wszystko idzie zgodnie z planem. Jestem pozytywnie nastawiony do walki.

W jaki sposób pomaga ci Daniel Skibiński, który podobno ma wpływ na twoje dobre samopoczucie?
Tak, dokładnie. Daniel mi pomaga. Jest moim wieloletnim przyjacielem. Razem zaczynaliśmy przygodę z zapasami. Teraz trenujemy w Ankosie. Wspieramy się . Jest dietetykiem i założył firmę Diet&Sport. Rozpisał mi dietę na czas przygotowań, a także na moment robienia wagi. Mam też rozpisaną na ładowanie po ważeniu.

A czym będziesz ładował swoje baterie?
Nie będę tego zdradzał (śmiech), ale muszę przyznać, że to było moje życiowe robienie wagi. Nigdy tak dobrze się nie czułem. Także myślę, że jestem bardzo zadowolony i mam nadzieję, że będzie tak do samego końca.

Widziałam, że uprawiasz także jogę. W jaki sposób Ci to pomaga?
Jest to jakaś forma medytacji, rozciągania, wyciszenia się. Ma to wiele pozytywnych czynników. Praktykuję to długo, zwłaszcza w okresie przygotowań, kiedy pomaga mi to w ich końcowym etapie. Wtedy trzeba położyć nacisk na medytację, wyciszenie, wizualizację, także polecam każdemu.

Uważasz, że jesteś na sto procent gotowy?
Zawsze jestem gotowy na sto procent. Niczego się nie obawiam. Jestem przygotowany na każdy aspekt, zarówno mocny, jak i słaby Normana [Parke].

Jego słowa robią na Tobie wrażenie?
Które słowa?

Różne, na przykład, że jesteś przereklamowany, że dostawałeś rywali, by łatwo z nimi wygrywać.
Każdy będzie tak gadał. Wszyscy, którzy przyjeżdżają do Polski i chcą ze mną walczyć będą mówić w ten sposób, ale wszystko kończy się tak jak zawsze.

KSW pobiło rekord frekwencji UFC. Jakie emocje ci towarzyszą w związku z walką na takim obiekcie, przy tak ogromnej publiczności?
Emocje radości, satysfakcji, przyjemności. Bardzo jestem zadowolony, że jesteśmy drugą, największą galą na świecie pod względem wielkości. Mnie to tylko motywuje i cieszy, że mogę walczyć w najlepszej organizacji.

Pitbull wypuścił serię koszulek na tę okazję, również dedykowaną dla ciebie i twoich fanów. Miałeś udział w jej projekcie?
Sami zaproponowali projekt. Trafili tak dosadnie, że nie musiałem nic zmieniać. Poszli w mój styl bazowy, czyli zapasy. Ja uwielbiam zapasy, także bardzo podoba mi się ta koszulka. Z tego, co zaobserwowałem, kibicom i fanom też odpowiada.

Stadion jest dużym obiektem, na którym z reguły jest chłodniej. Czy to będzie miało jakieś znaczenie?
Nie mam zielonego pojęcia. Nie walczyłem jeszcze na stadionie. Odpowiem ci na to pytanie po walce.

Słyszałam, że chciałbyś zejść do kategorii wagowej 66 kg. Skąd taki pomysł? Czy chciałbyś w przyszłości zawalczyć z Marcinem Wrzoskiem o jego pas?
Stosunkowo nie ważę dużo na co dzień. Wielu zawodników walczących w 66 kg waży tyle co ja i więcej. Powoli kończy się lista zawodników, z którymi chciałbym walczyć. Na razie oczywiście skupiam się na najbliższej walce. Po niej będę rozmyślał co dalej. Jeżeli wszystko będzie szło zgodnie z planem, to myślę, że chciałbym zabrać drugi pas. Szukam w swoim życiu wyzwań. Teraz mam jeden i będę go bronił. Chciałbym też mieć drugi. Może z czasem i trzeci... Zobaczymy na ile zdrowie mi pozwoli.

Zatem trzymam kciuki. Na koniec powiedz mi jak łączysz obowiązki wspaniałego taty z codzienną pracą?
Mam wspaniałą kobietę, wspaniałą mamę, która opiekuje się Anastazją. Bardzo mi w tym pomaga i w ogóle ojcostwo nie koliduje mi z przygotowaniami, treningami. Świetnie się uzupełniamy, a narodziny Anastazji wpłynęły tylko na wielki plus.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz