czwartek, 25 sierpnia 2016

Kamil Syprzak: "Nasza piłka ręczna idzie w dobrym kierunku"

Polscy szczypiorniści - czwarta drużyna igrzysk olimpijskich jest już w kraju. Mimo ogromnego smutku, jaki zagościł po porażce z Niemcami w meczu o brązowy medal, atmosfera w drużynie jest już znacznie lepsza. Między innymi o tym, jak również o rozwoju piłki ręcznej w Polsce zapewniał obrotowy reprezentacji - Kamil Syprzak. 

Kamil Syprzak / fot. Klaudia Piwowarczyk

Aneta Dorotkiewicz: Jak się czujesz po podróży?
Kamil Syprzak:
Była to bardzo długa podróż. Najpierw lecieliśmy do Sao Paulo, później z Sao Paulo do Paryża... Na szczęście był to bardzo komfortowy lot, ponieważ lecieliśmy biznes klasą i było w miarę wygodnie. 

Samo Rio de Janeiro wam się podobało?
Za wiele nie zobaczyliśmy poza wioską olimpijską i  halami treningowymi. Na pewno jest to ciekawe miejsce i być może kiedyś tam wrócę.

Mieliście czas oglądać innych polskich sportowców podczas zmagań w Rio?
Nie bardzo. Graliśmy co dwa dni. Z tego co słyszałem to inni zawodnicy chodzili, zwiedzali, organizowali jakieś wyjścia. My natomiast byliśmy skupieni tylko na swoich meczach. Wiadomo, lekki niedosyt pozostał, ale wszystko zmierza w dobrym kierunku.

Jak przez ten czas współpracowało się wam z trenerem?
Bardzo dobrze.

W pewnym momencie stracił głos, więc to chyba było lekkie utrudnienie.
Musiał dużo na nas krzyczeć, bo były momenty, kiedy popełnialiśmy zbyt dużo błędów. Myślę jednak, że taka jest też rola trenera, żeby czasami nakrzyczeć na zawodnika lub pochwalić i tak to powinno wyglądać.

A ty prywatnie jesteś zadowolony ze swojego występu podczas igrzysk?
Myślę, że tak. Mogę być zadowolony. Oczywiście jestem bardzo wymagający, jak każdy z nas i każdy chciałby wypaść lepiej. Gdzieś tam jedna bramka przestrzelona, czy jedna obrona nieudana... jakby każdy tak zaczął patrzeć na siebie, to może to decydować o wyniku spotkania. Tym bardziej, że w naszych meczach mniej więcej takie różnice były, to znaczy dwie, trzy bramki przewagi. To są takie detale, które po prostu musimy dopracować i może być naprawdę fajnie.

Jak obecnie wygląda atmosfera w drużynie? Czy już trochę ochłonęliście?
Jest ciężko i było ciężko... Jak każdy usiądzie i przemyśli sobie wszystko na spokojnie, to jednak myślę, że jest z czego być zadowolonym. Czwarte miejsce nie bierze się znikąd. Apetyt rośnie w miarę jedzenia. Oczekiwania były ogromne, ale nie udało się. Życie toczy się dalej. My pokazaliśmy i po raz kolejny udowodniliśmy sobie, że nasza piłka ręczna idzie w dobrym kierunku. To, że teraz nie udało nam się czegoś ugrać, cóż... jeszcze mamy na to czas.

Nie udało wam się przełamać złej passy chorążych.
Tak. Choć złej passy chorążego nie było, bo akurat chorąży [Karol Bielecki przyp. red.] zagrał chyba jeden z najlepszych swoich turniejów w życiu. Jesteśmy z niego bardzo dumni, że udźwigną tą odpowiedzialność.

Kibice i tak uważają was za bohaterów. Jest to dla was pocieszające i motywujące?
Jak najbardziej. Bardzo się cieszymy, że mamy takie wsparcie, bo wielu, albo wiele tysięcy sportowców nie ma takiego wsparcia ze strony kibiców. Jest to coś pięknego. My za każdym razem podkreślamy to, że polscy kibice są najlepszymi kibicami na świecie. Trzeba być z nich dumnym i my jesteśmy.

Czas na krótki urlop. Jakie plany?
Dwudniowy urlop... Za dwa dni, przynajmniej ja, wracam do klubu i wyruszam w góry na przygotowania do kolejnego sezonu.

Dziękuję za rozmowę i życzę powodzenia w sezonie ligowym.
Dziękuję.

1 komentarz: