środa, 23 września 2015

Piotr Lisek: "Chcę robić show na dużych wysokościach"

Ostatnimi zawodami sezonu letniego, w których Piotr Lisek wziął udział, był LOTTO Warszawski Memoriał Kamili Skolimowskiej. W Warszawie brązowy medalista Mistrzostw Świata w Pekinie przypieczętował swój sukces ostatnią wygraną tego sezonu. 

anett: Jak Ci się podobało Memoriał Kamili Skolimowskiej?
Piotr Lisek:
Podobało mi się. Była super atmosfera. Kibice dopisali. Jak stałem tam na środku, to czułem bliskość z tymi ludźmi.

Nie mogę nie wrócić do Mistrzostw Świata. Opowiadaj... jak było?
Bardzo sympatycznie. Nie będę ukrywać, że pojechałem tam z pewnymi założeniami i udało mi się je zrealizować. Także to jest na plus. Szkoda, że nie udało mi się skoczyć na wysokość 5,90, bo byłem na to przygotowany. Na takiej imprezie nie jest najważniejszy wynik, a miejsce.


Dokładnie. Brązowy medalista mistrzostw świata - tego się trzymajmy. Końcówkę sezonu również miałeś intensywną. Podczas zawodów w Berlinie pokonałeś nawet rekordzistę świata. Jak się z tym czujesz?
Nie pierwszy raz go pokonałem, że tak powiem...

... nieskromnie.
Tak, nieskromnie się chwaląc (śmiech). Powiem jednak tak, dla mnie nie jest to jakieś inne uczucie, niż pokonanie innego zawodnika. Po prostu staram się skakać jak najwyżej i nie zwracam uwagi na innych, co oni robią. To ja chcę robić show na dużych wysokościach.

Czy po Mistrzostwach Świata w Pekinie Twoje życie uległo zmianie?
Nie. Raczej staram się żyć normalnie. Cóż... na pewno jest więcej telefonów od was dziennikarzy (śmiech). Staram się jednak nie ponosić falą tego chwilowego bumu na Piotra Liska.

Miejmy nadzieję, że nie chwilowo.
Może i nie chwilowo.

A myślisz o Rio?
Oczywiście! Już od dłuższego czasu o tym myślę. Wiadomo, że nie jest to praca na jeden tydzień, czy jeden miesiąc. Także tak... myślałem (śmiech).

Masz już jakiś plan co do przygotowań do igrzysk olimpijskich?
Będę standardowo przygotowywał się poprzez treningi. W zasadzie cały czas się do tych zawodów przygotowuję. Nie mam tak, że przygotowuję się do jednej imprezy. Cały czas staram się skakać jak najwyżej.

Czyli następnym celem będzie medal igrzysk olimpijskich.
Kolejny cel to medal na halowych mistrzostwach świata. To będzie taki przystanek do igrzysk. Mam nadzieję, że tam będzie wszystko dobrze i pokażę, że moja praca idzie tylko w dobrym kierunku.

Z tego co wiem, to na hali też Ci dobrze idzie.
Tak, mam jeden medal. Mam jednak nadzieję, że nie ostatni (śmiech).

Biorąc pod uwagę również mistrzostwa Polski, to jest ich więcej. A jak Ci się pracuje w Szczecinie? Dobrze. Mamy bardzo dobrze rozwiniętą infrastrukturę, są bardzo przyjaźni ludzie, także nie zamierzam stamtąd nigdzie uciekać.

Rywalizujesz między innymi z Soberą. Jest to zacięta walka?
Nie. Nie jest to sport kontaktowy, więc raczej ta rywalizacja jest nieco inna niż w innych sportach, zwłaszcza drużynowych. My raczej jesteśmy dobrymi kumplami. Wiadomo, że każdy chce wygrać i robi co może, żeby tak było. Na polskiej arenie każdy chce być najlepszym Polakiem. Jest jednak sympatycznie.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz